Miesiac miodowy u kuzynki
Kilka dni temu wzięłam ślub z moim długoletnim chłopakiem, wszyscy mówili, że nareszcie do tego doszło, bo dziewięcioletni związek beż żadnego papierka to już lekka przesada. Mi się tam szczerze powiedziawszy do tego ślubu nie spieszyło, bo już od dawna i tak byliśmy jak stare dobre małżeństwo. Teraz pozostawał jeszcze miesiąc miodowy. Nie mieliśmy zbytnich planów co do tego, bo tak naprawdę to nie wiedzieliśmy, gdzie chcielibyśmy pojechać. I wtedy odezwała się do mnie kuzynka, która mieszkała już od dłuższego czasu na Bermudach. Przepraszała mnie, że nie przyleciała na mój ślub, ale nie mogła. W zamian za to proponowała nam, żebyśmy do niej przylecieli na nasz miesiąc miodowy. Oboje nie mieliśmy nic przeciwko temu, kuzynka zapraszała i nie chciała do tego żadnych pieniędzy, mogliśmy więc sporo oszczędzić. Pojechaliśmy więc, nasz miesiąc miodowy zapowiadał się cudownie. I z początku rzeczywiście tak było, zwiedzaliśmy wyspę, pływaliśmy, opalaliśmy się, żyło się nam jak w raju. Ale pewnego dnia zauważyłam coś niepokojącego. Otóż wyglądało na to, że moja kuzynka zaczyna sobie flirtować z moim mężem, a do tego, jemu to najwyraźniej nie przeszkadza. Rozumiałam, że byliśmy ze sobą tyle lat, ale skoro wzięliśmy ślub, to chyba nie szukał nikogo nowego. Wściekła, wygarnęłam im obu i potem od razu wyjechaliśmy.
